Aktualności Stres pogromcą zdrowia
Większość ludzi kojarzy stres z negatywnymi emocjami. Możemy spotkać się też ze stwierdzeniem, że bez stresu nie ma życia, że towarzyszy nam nieustannie, a co więcej – istnieje stres korzystny, który nas pobudza i dzięki któremu osiągamy lepsze wyniki. Ale czy nie jest on również pogromcą zdrowia?
Koncepcja stresu pochodzi z pierwszej połowy XX wieku. Hans Selye stwierdził, że organizm (nie tylko człowieka) reaguje na występowanie czynników zakłócających jego równowagę w określony sposób. Interesowała go fizjologiczna reakcja organizmu na bodziec zwany stresorem. Psychologowie zaczęli stopniowo poszerzać jego teorię.
Według współczesnej definicji stres jest fizjologiczną i psychologiczną reakcją na bodziec (stresor) wyprowadzający organizm ze stanu równowagi. Stresory mogą mieć naturę fizyczną, psychiczną lub społeczną. Mogą działać krótkotrwale – wówczas określa się je jako ostre (np. zranienie) – lub długotrwale, przewlekle, bądź stanowić kombinację obu tych form.
Stresory o charakterze fizycznym, takie jak zranienie, działają podobnie na większość ludzi, natomiast stresory o charakterze psychologicznym lub społecznym mają charakter subiektywny. Wynika to z faktu, że ludzie są do siebie bardziej podobni pod względem fizjologii niż właściwości psychicznych. Ponadto stresory fizyczne w większym stopniu przekładają się na reakcje fizjologiczne niż stresory o charakterze psychospołecznym.
Odpowiedzią organizmu na stresor jest reakcja walki lub ucieczki, polegająca na mobilizacji zasobów organizmu w celu poradzenia sobie ze stresorem. Mobilizacja ta obejmuje również emocje, spostrzeganie, uwagę i procesy myślenia – sfera fizyczna i psychiczna wzajemnie na siebie oddziałują.
Fizjologia stresu
Selye odkrył, że organizm reaguje na stresory uruchamiając sekwencję procesów. Gdy zauważymy stresor, zapoczątkowana zostaje faza alarmowa, mająca przygotować nas do walki lub ucieczki. Neuroprzekaźniki i hormony, takie jak adrenalina i noradrenalina, powodują przyspieszenie oddechu oraz wzrost tętna i ciśnienia. Reakcje te mają zapewnić dostarczenie większej ilości tlenu do mięśni. Wszystkie zmiany wyostrzają zmysły oraz poprawiają pewne cechy pamięci w celu ułatwienia walki bądź ucieczki. Taka reakcja występuje w przypadku wszystkich stresorów, chociaż ilość wydzielanych hormonów, a także szybkość ich działania, mogą być różne w zależności od konkretnego bodźca. Współcześnie, reagując na stresor, zamiast czerpać korzyści z fizjologicznej mobilizacji organizmu, często musimy radzić sobie bardziej ze skutkami tej mobilizacji niż z samym stresorem. Walcząc lub uciekając przed zagrożeniem w sensie dosłownym (przed wiekami), rozładowywaliśmy napięcie, pozbywając się z mięśni i krwi czynników, które miały nas w tej walce wspomagać. Teraz, gdy walka fizyczna i ucieczka rzeczywista przed stresorem nie są możliwe (trudno, żeby uczeń lub student wybiegali z krzykiem z sali, gdy zostają wywołani do odpowiedzi, a nie są przygotowani), napięcie nie zostaje rozładowane, a fizjologiczne komponenty stresu gromadzą się w organizmie, sumują i w konsekwencji prowadzą do chorób psychosomatycznych. W tym kontekście stres jest pogromcą naszego zdrowia.
Gdy organizm uruchomi swoje zasoby, a działanie stresora przedłuża się, następuje kolejny etap radzenia sobie ze stresem, zwany fazą odporności albo adaptacji. Ciało w dalszym ciągu czerpie energię z komórek tłuszczowych, mięśni i wątroby. W wyniku szybszej pracy serca następuje szybszy przepływ krwi, dzięki czemu potrzebne substancje docierają do odpowiednich organów. Osłabione zostają procesy wzrostu, trawienia, rozmnażania (popęd seksualny). Kobiety mogą mieć np. zaburzenia miesiączkowania, u mężczyzn spada poziom testosteronu i ilość wytwarzanego nasienia. Organizm nie może sobie pozwolić na marnowanie energii na podtrzymywanie tych funkcji, gdy w grę wchodzi przetrwanie. Ponieważ w sytuacji stresu energia nie jest magazynowana, zaczyna brakować rezerw energetycznych do naprawy uszkodzonych komórek i tkanek. Subiektywnie organizm zaczyna odczuwać zmęczenie. Gdy przedłuża się działanie stresora, kortyzol pozwala przywrócić homeostazę. Im silniejszy jest stresor, tym więcej glikokortykosteroidów produkują nadnercza – służy to przywracaniu równowagi, ale ceną, jaką płaci za to organizm, jest obniżenie odporności przez osłabienie układu immunologicznego.
W sytuacji, gdy organizm przez dłuższy czas nie jest w stanie poradzić sobie ze stresorem, rozpoczyna się faza wyczerpania. Współcześnie uważa się, że chodzi tu nie tyle o wyczerpanie w sensie uszczuplenia zasobów organizmu, jak twierdził Selye, ale o powstanie uszkodzeń, które mogą być przyczyną chorób związanych ze stresem. Przedłużający się stres ma więc znaczący wpływ na nasz organizm, hamując procesy wzrostu, upośledzając trawienie i obniżając ogólną odporność. Wpływa też znacząco na funkcje intelektualne. Wpływ ten zależy od fazy stresu, trudności zadania, jakie mamy do wykonania, oraz poziomu pobudzenia, jaki wywołuje stresor. Generalnie stres ułatwia wykonywanie zadań fizycznych, gdyż sprawność naszego ciała wzrasta. Jednak w miarę wzrostu pobudzenia sprawność działania rośnie tylko do pewnego momentu, a gdy przekroczony zostaje pewien indywidualny próg pobudzenia, znacząco się ona pogarsza. Im trudniejsze zadanie mamy do rozwiązania (chodzi tu zarówno o precyzję, jak i skomplikowanie), tym mniejsze pobudzenie potrzebne jest do jego wykonania czy rozwiązania, i tym szybciej obserwuje się objawy pogorszenia. Oznacza to, że przy skomplikowanych zadaniach potrzebny nam jest większy spokój i znacznie mniejszy poziom pobudzenia, zaś zadania nudne, monotonne czy łatwe wymagają silniejszych bodźców. Oczywiście dochodzi do tego czynnik osobowościowy: introwertycy, którzy mają niski próg pobudliwości nerwowej, funkcjonują lepiej przy słabszych stresorach, natomiast ekstrawertycy, u których próg pobudzenia jest wyższy, potrzebują silniejszych bodźców, aby sprawnie działać.
Indywidualna reakcja na stres
To, czy będziemy bardziej czy mniej podatni na stres, zależy także od innych trwałych cech osobowości. Mniej odporne na stresory są osoby o niskiej samoocenie, podwyższonym poziomie lęku, osoby, u których motywacja do unikania dominuje nad motywacją do osiągnięć. Duże znaczenie ma także tło sytuacyjne zdarzenia. Z reguły stresują nas sytuacje nagłe, nieprzewidywalne, wieloznaczne, a także niepewne czasowo i nieodwracalne. W psychologii wyróżnia się też odrębną grupę tzw. sytuacji trudnych, które dla większości z nas są stresogenne. Należą do nich sytuacje zagrożenia, deprywacji, czyli braku czegoś istotnego, sytuacje przeciążenia (np. nadmiarem obowiązków, hałasem), zakłócenia, np. gdy ktoś nam ciągle przeszkadza, a także wszechobecne sytuacje konfliktowe. Warto na koniec dodać, że sami możemy też być dla siebie źródłem stresu, bo pewne cechy osobowości bardziej sprzyjają spostrzeganiu bodźców jako stresorów. Sprzyja też temu wewnętrzny monolog, który bezustannie trwa w naszych głowach. Jeżeli dajemy sobie mniejsze prawa, niż przyznajemy innym, jeżeli za dużo wymagamy od siebie, a jednocześnie jesteśmy dla siebie najsurowszymi krytykami, nie lubimy siebie, nie chwalimy, bagatelizujemy własne osiągnięcia, ale w kółko analizujemy potknięcia – pielęgnujemy w sobie pesymizm, a świat i ludzi postrzegamy jako nieprzyjaznych i zagrażających, jesteśmy wówczas na dobrej drodze do tego, aby stać się ofiarami stresu przewlekłego.
Umiejętność radzenia sobie ze stresem
Ważne znaczenie ma umiejętność radzenia sobie ze stresem w sposób, który pozwala ograniczyć jego negatywne skutki (ruch, techniki relaksacyjne czy też farmakoterapia). W celu złagodzenia napięcia nerwowego oraz uczucia niepokoju można zastosować preparat zapewniający skojarzone działanie kwasu izowalerianowego (stanowiącego, obok kwasu walerianowego oraz walepotriatów, jeden z podstawowych składników wyciągu z korzenia kozłka lekarskiego – Valerianae radix) i mentolu. Oprócz klasycznego działania wywiera on, przez zawartość mentolu, wpływ na receptory zimna dając uczucie świeżości i hiperwentylacji. Optymalny efekt działania występuje po 2–4 tygodniach stosowania, dlatego tego typu preparat nie powinien być stosowany doraźnie. Jeżeli dolegliwości utrzymują się lub nasilają po 2 tygodniach stosowania, należy zwrócić się do lekarza.











Zamów e-wydanie Świata Farmacji