Aktualności Leki obniżające libido
Libido (łac. żądza), czyli popęd seksualny, to psychiczna reprezentacja wewnętrznego pobudzenia organizmu ukierunkowana na zaspokojenie potrzeb seksualnych. Stanowi biologicznie uwarunkowany czynnik motywacyjny, który inicjuje zachowania seksualne; według Hansa Giesego jest to wybiórczy stan gotowości do przyjęcia partnera w sferze płciowości.
Spadek libido oznacza obniżenie popędu seksualnego niespowodowane chwilowym stresem lub zmęczeniem. Na obniżenie pociągu płciowego mają wpływ różne czynniki, takie jak: stres, brak snu, depresja, alkohol, zaburzenie wizerunku własnego ciała, problemy w związku partnerskim, zmiany wynikające z wieku (meno- i andropauza) i wiążące się z tym zaburzenia hormonalne, rodzicielstwo, otyłość, choroby współistniejące, a także przyjmowane z ww. powodów lekarstwach.
Do „działań niepożądanych i skutków ubocznych” leków często należą zaburzenia seksualne. Zjawisko to ma tendencję wzrostową: 20 lat temu znano 60 preparatów, które wpływały ujemnie na seksualność. Dziś na rynku jest ok. 200 tego typu medykamentów. Mamy więc do czynienia z lekami, które z jednej strony pomagają, a z drugiej wywołują szkodliwe działania uboczne. Przykładowo substancja, która leczy choroby serca lub zaburzenia psychiczne, odbiera ochotę na seks – zarówno u kobiet, jak i u mężczyzn.
Procesy seksualne w organizmie człowieka bazują na kompleksowej współpracy psychiki, impulsów nerwowych i hormonów. W każdym z tych obszarów seksualności leki mogą tworzyć blokadę. Farmaceutyki wpływające na gospodarkę hormonalną i działanie neuroprzekaźników często powodują zaburzenia libido. Leki mogą również bezpośrednio oddziaływać na równowagę seksualną, przez mózg i rdzeń kręgowy oraz naczynia krwionośne, ponieważ mogą zmniejszyć dopływ krwi do organów płciowych. A złe ukrwienie pochwy i łechtaczki może zupełnie pozbawić przyjemności z seksu. Ochota na seks jest naturalnie uzależniona również od stanu psychicznego danej osoby. Leki, które sprawiają, że czujemy się zmęczeni i osowiali, lub nie czujemy się dobrze we własnym ciele, także mogą się stać zabójcami rozkoszy.
Choćby pigułka antykoncepcyjna – obok podwyższenia ryzyka wystąpienia niektórych chorób antykoncepcja hormonalna ma jeszcze jeden, bardzo niepożądany skutek uboczny: obniża kobiece libido. Wiele kobiet, które zabezpieczają się pigułką przed niechcianą ciążą, nie ma ochoty na seks. Paradoks: uzyskana dzięki pigułce wolność seksualna traci sens. Dotychczas mało uwagi poświęcano kwestii obniżenia pożądania wskutek zażywania pigułki. Również to, że libido jest największe w przerwach zalecanych w zażywaniu pigułek, nie wzbudzało wątpliwości. Do dziś zakłada się, że po odstawieniu pigułek – np. gdy okażą się nieodpowiednie dla danej osoby – wszystko wróci do pełnej rozkoszy normy. Badacze amerykańscy ostrzegają, że zażywanie pigułki antykoncepcyjnej już przez ponad sześć miesięcy może na trwale zniszczyć radość w łóżku.
Poza pigułką antykoncepcyjną warto zwrócić uwagę na preparaty, które wpływają na przemianę hormonów – główną rolę odgrywa tu wciąż testosteron. Najwyraźniej ten hormon jest niezbędny dla odczuwania podniecenia seksualnego. Niektóre leki ograniczają powstawanie testosteronu lub blokują działanie tego hormonu – oba rodzaje leków wyraźnie obniżają libido. Do środków, które w ten sposób wpływają na męski hormon płciowy i hamują tym samym pożądanie u kobiet, zaliczają się m.in. leki przeciwko wypadaniu włosów i trądzikowi, jak również środki blokujące działanie androgenów, tzw. antyandrogeny.
Szkodliwe dla kobiecego libido są również anaboliki. Są to sztuczne pochodne testosteronu, które – niestety często nielegalnie – są przyjmowane w celu zwiększenia masy mięśniowej. Również niektóre zawodniczki sportowe starają się poprawić swoje wyniki za pomocą anabolików. Ma to drastyczny wpływ przede wszystkim na seksualność: jeśli organizm otrzymuje testosteron z zewnątrz, po pewnym czasie zaprzestaje produkcji tego hormonu. Ceną jest silne obniżenie libido.
Leki działające na ośrodkowy układ nerwowy
Wiele leków psychotropowych może wpływać ujemnie na seksualność przez ich oddziaływanie na neuroprzekaźniki bądź hormony.
Antydepresanty modyfikują działanie neuroprzekaźników w mózgu. Wpływają np. na uwalnianie serotoniny, zwanej hormonem szczęścia, jak również neuroprzekaźników: noradrenaliny, dopaminy i acetylocholiny. Wiele antydepresantów podwyższa stężenie serotoniny i noradrenaliny w mózgu. Antydepresanty mają negatywny wpływ na libido i podniecenie genitalne. Pochwa nawilża się wolniej i słabiej, obniża się również zdolność do orgazmu. Jeśli kobieta musi przyjmować leki przywracające dobry nastrój, obecnie przepisuje się jej na ogół tzw. inhibitory zwrotnego wychwytu serotoniny (SSRI), związki litu i leki trójpierścieniowe. Skutkiem ubocznym takiej kuracji są nieraz problemy seksualne. Odstawienie leków nie jest dobrym rozwiązaniem – to niepożądane działanie uboczne trzeba niestety zaakceptować. Przy środkach antydepresyjnych problematyczne jest również zmniejszenie dawki, może to bowiem prowadzić do nawrotu choroby. Lepszym wyjściem może się okazać przerwa w przyjmowaniu leku zawierającego SSRI (np. paroksetyny czy sertraliny) – jeśli trwa od 2 do 3 dni, może znacząco niwelować działania uboczne wypływające na libido. Nie dotyczy to jednak fluoksetyny, gdyż substancja ta ma długi okres półtrwania. Lepsze efekty daje zmiana preparatu.
Leki przeciwpsychotyczne (neuroleptyki) stosuje się w leczeniu schizofrenii i innych chorób psychicznych, które spowodowane są m.in. podwyższonym poziomem dopaminy. Neuroleptyki blokują działanie dopaminy. Ten neuroprzekaźnik działa stymulująco zarówno w mózgu, jak i w organach płciowych. Jeśli jego działanie zostaje zablokowane, ma to negatywny wpływ na pożądanie. Dodatkowo neuroleptyki prowadzą do wzrostu stężenia prolaktyny. Również ten hormon nie wspomaga libido. Zwiększenie jego ilości w organizmie tłumi potrzeby seksualne i może prowadzić do ustania menstruacji.
Środki uspokajające i nasenne tłumią aktywność: działają uspokajająco, zmniejszają popęd płciowy i sprawiają, że człowiek czuje się zmęczony. Mogą przez to obniżać gotowość seksualną. Zaburzenia libido i orgazmu występują aż u 50% pacjentek zażywających benzodiazepiny, do których należy diazepam i alprazolam.
Leki przeciwdrgawkowe hamują reakcje określonych komórek nerwowych w mózgu. Mogą przy tym hamować również te szlaki nerwowe, które służą do przekazywania bodźców seksualnych. Skutkiem mogą być zaburzenia orgazmu i obniżone odczuwanie pożądania. Jednym z najczęściej przepisywanych leków przeciwdrgawkowych jest karbamazepina. Powoduje zaburzenia libido, gdyż podwyższa stężenie prolaktyny. Karbamazepina zwiększa również poziom globuliny wiążącej hormony płciowe (SHBG), co zmniejsza ilość wolnego testosteronu. Mniejsza ilość testosteronu dodatkowo obniża libido.
Leki wspomagające układ krążenia
Beta-blokery blokują receptory beta mieszczące się w ścianach serca i ścianach naczyń krwionośnych. Receptory te aktywowane są przez adrenalinę i noradrenalinę, które w organizmie uwalniane są w większych ilościach m.in. pod wpływem stresu. Hormony te przyłączają się do receptorów beta, aktywując w ten sposób współczulną część autonomicznego układu nerwowego. Niepożądanym skutkiem tego mechanizmu może być podwyższone ciśnienie krwi oraz zbyt szybka akcja serca. Jeśli jednak działanie obu hormonów stresu zostanie zablokowane, czyli jeśli uniemożliwi się ich wiązanie z receptorami beta, ciśnienie krwi i akcja serca wracają do normy. Działanie to, choć chroni serce, może mieć pewne niepożądane skutki – do najczęstszych efektów ubocznych należą m.in. zaburzenia seksualne. Beta-blokery mogą zmniejszać libido, ponieważ działają ogólnie uspokajająco na organizm. Przypuszcza się również, że niektóre leki nasercowe mogą obniżać poziom testosteronu we krwi.
ACE-inhibitory blokują enzym konwertujący angiotensynę (ACE), który przekształca angiotensynę I w angiotensynę II. Zahamowanie tego procesu zmniejsza napięcie mięśniówki tętnic, co prowadzi do obniżenia ciśnienia krwi i oporu naczyniowego. Dzięki temu leki te są szeroko stosowane w leczeniu chorób serca. Ich stosowanie wiąże się jednak z pewnym ryzykiem – rzadko mogą powodować zaburzenia seksualne.
Diuretyki wspomagają wydalanie wody z organizmu. Może to ułatwiać obniżenie zbyt wysokiego ciśnienia krwi i w efekcie odciążać serce. Wzmożona utrata wody zmniejsza jednak niestety również objętość krwi w organizmie – skutkiem tego jest gorsze ukrwienie pochwy i łechtaczki, co wpływa negatywnie na libido. Dodatkowo diuretyki wypłukują z organizmu nie tylko wodę, lecz również mikroelementy, takie jak cynk – niedobór cynku może prowadzić do mniejszej aktywności testosteronu. Diuretyki zawierające spironolakton oddziałują w jeszcze silniejszy sposób: wyraźnie utrudniają syntezę hormonów płciowych. W efekcie spironolakton powoduje utratę libido i zaburzenia orgazmu. Prawdziwym zabójcą pożądania jest kuracja polegająca na połączeniu diuretyków z beta-blokerami. W podwojony sposób powoduje to zaburzenia seksualne.
Blokery kanałów wapniowych – leki te powodują zmniejszenie napływu jonów wapnia do komórek mięśniowych. Jako że jony wapnia pełnią ważną funkcję w mechanizmie skurczu mięśni, a zablokowanie ich wnikania do komórki mięśniowej uniemożliwia kurczenie się mięśni i prowadzi do ich rozluźnienia, odgrywają one ważną rolę podczas procesów, jakie zachodzą w organizmie w trakcie aktu miłosnego. Problemy seksualne spowodowane przyjmowaniem tego typu leków są na szczęście dość rzadkie.
Alfa-blokery – uniemożliwiają funkcjonowanie obecnych w mózgu tzw. receptorów alfa-2. Osłabia to działanie adrenaliny i noradrenaliny, a przez to zmniejsza działanie ważnych dla podniecenia seksualnego impulsów nerwowych.
Obniżone libido można jednak poprawić, stosując się do kilku rad, zależnych od przyczyny spadku popędu płciowego. Nie musimy mieć ochoty na seks w każdym momencie życia, ale jeśli brak ochoty na miłosne igraszki nie przechodzi przez dłuższy czas, trzeba sprawdzić przyczynę takiego stanu. Jeśli jest to efekt zażywanych leków, a jest nam z tym źle, powinniśmy koniecznie skonsultować się z lekarzem, aby zminimalizować negatywny wpływ farmaceutyków na nasze życie seksualne.
dr n. med. Sylwia Krzemińska











Zamów e-wydanie Świata Farmacji